niedziela, 17 listopada 2013

3 2 1 START


Moja przygoda z dziećmi zaczęła się od bliźniaczek - Marysi i Martyny. Trafiłam do nich jako wolontariuszka i od razu zostałam mile przywitana. Pracowałam z nimi nad rozwojem mowy. Nie chciałbym się tutaj rozpisywać, ale na pewno znajdzie się post również o Nich, bo odgrywają ważna rolę w moim życiu.

Potem Olo i Franiu, pierwsi chłopcy z którymi zaczęłam pracować 8 godzin dziennie. Rok pełen zabaw, rozmów o wszystkim, a przede wszystkim satysfakcja jaką mi dali utwierdziła mnie w przekonaniu, że chcę to ROBIĆ - pracować z dziećmi. Olcio poszedł do przedszkola, a ja miałam rozpocząć pracę z 6 miesięcznym Kubusiem, ale wyszło jak wyszło, że musiałam znowu szukać pracy. A to nie łatwe dla osoby, która kończy pedagogikę i nie wyobraża siebie w roli pani z przedszkola. Często to słyszę, dlaczego nie pracuje w przedszkolu, po pierwsze nie mam kwalifikacji, a po drugie przedszkole to nie moja bajka, po prostu wiem co chcę robić.
W marcu 2012 roku poznałam Zuzię i Michałka, pierwsze mieszane rodzeństwo i to Oni pokazali mi  różnice w rozwoju motorycznym, intelektualnym i emocjonalnym dziewczynek i chłopców.
W maju 2012 odpowiadając na ogłoszenie na niania.pl znalazłam moje Trojaki: Oliwię, Kacpra i Mikołaja trzy żywioły małą papugę, histeryka i leniwca :) tak ich wtedy nazwałam. Teraz nie wyobrażam sobie bez Nich życia, dzieci które dają mi kopa do życia, bombardują słowami a także potrafią przytulić i pocieszyć. Przygoda z Nimi trwała do sierpnia 2013 r. Szukając pracy poznałam bliźniaczki Zuzię i Hanię, co najlepsze lalki Oliwii :D
Teraz się kręci trojaki + bliźniaczki, cały dzień wypełniony dziecięcymi uśmiechami.

Tak  w skrócie wygląda moja przygoda z dzieciakami :D


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam podziel się ze mną swoją opinią