wtorek, 11 marca 2014

APEL TWOJEGO DZIECKA


Tym, którzy nie znają Janusza Korczaka chciałabym napisać kilka zdań o tej niebywale ważnej postaci w historii pedagogiki. Pedagog, twórca antyautorytarnego systemu wychowania, pediatra, pisarz a przede wszystkim prekursor walki o prawa dziecka. 



Człowiek, który interesował się dziećmi i pragnął jak najwięcej dobrego dla nich robić. Współzałożyciel Domu Sierot dla dzieci żydowskich w Warszawie a następnie wybudował Nasz Dom, sierociniec dla polskich dzieci. Zaangażowany w obronę praw dziecka zażądał ich równouprawnienia, co za tym idzie poważnego traktowania spraw dzieci i młodzieży oraz szacunku dla najmłodszych. 

Znany przede wszystkim jako autor książek dla dzieci Krół Maciuś I, Bankructwo Małego Dżeka, Kajtuś Czarodziej, Kiedy znów będę mały ...

Pedagodzy znają go zapewne z takich książek jak: Jak kochać dziecko i Prawo dziecka do szacunku.

A jeszcze inni znają go z Apelu Twojego Dziecka, który adresuje do rodziców. 

Jeśli wśród Was tacy co go nie znają to zapraszam to przeczytania, wydrukowania i powieszania w widocznym miejscu. 

To niejako kompendium tego co pragnie Twoje Dziecko. 

Przeczytaj i pomyśl jakim Ty jesteś rodzicem, czy w pełni umiesz odczytać sygnały, które wysyła ci dziecko, czy czasem wręcz ich nie zauważasz, a może nie chcesz widzieć.

Pomyśl, zawsze jest czas by naprawić błędy które popełniamy, a Twoje dziecko wyrośnie na wartościowego, pełnego wiary we własne możliwości człowieka.

APEL TWOJEGO DZIECKA


Nie psuj mnie. Dobrze wiem, że nie powinienem mieć tego wszystkiego, czego się domagam. To tylko próba sił z mojej strony. 

Nie bój się stanowczości. Właśnie tego potrzebuję- poczucia bezpieczeństwa. 

Nie bagatelizuj moich złych nawyków. Tylko ty możesz pomóc mi zwalczyć zło, póki jest to jeszcze w ogóle możliwe. 

Nie rób ze mnie większego dziecka, niż jestem. To sprawia, że przyjmuje postawę głupio dorosłą. 

Nie zwracaj mi uwagi przy innych ludziach, jeśli nie jest to absolutnie konieczne. O wiele bardziej przejmuję się tym, co mówisz, jeśli rozmawiamy w cztery oczy. 

Nie wmawiaj mi, że błędy, które popełniam, są grzechem. To zagraża mojemu poczuciu wartości. 

Nie chroń mnie przed konsekwencjami. Czasami dobrze jest nauczyć się rzeczy bolesnych i nieprzyjemnych. 

Nie przejmuj się za bardzo, gdy mówię, że cię nienawidzę. To nie ty jesteś moim wrogiem, lecz twoja miażdżąca przewaga. 

Nie zwracaj zbytniej uwagi na moje drobne dolegliwości. Czasami wykorzystuję je, by przyciągnąć twoją uwagę.

Nie zrzędź. W przeciwnym razie muszę się przed tobą bronić i robię się głuchy. 

Nie dawaj mi obietnic bez pokrycia. Czuję się przeraźliwie tłamszony, kiedy nic z tego wszystkiego nie wychodzi. 

Nie zapominaj, że jeszcze trudno mi jest precyzyjnie wyrazić myśli. To, dlatego nie zawsze się rozumiemy. 

Nie sprawdzaj z uporem maniaka mojej uczciwości. Zbyt łatwo strach zmusza mnie do kłamstwa. 

Nie bądź niekonsekwentny. To mnie ogłupia i wtedy tracę całą moją wiarę w ciebie. 

Nie odtrącaj mnie, gdy dręczę cię pytaniami. Może się wkrótce okazać, że zamiast prosić cię o wyjaśnienia, poszukam ich gdzie indziej. 

Nie wmawiaj mi, że moje lęki są głupie. One po prostu są. 

Nie rób z siebie nieskazitelnego ideału. Prawda na twój temat byłaby w przyszłości nie do zniesienia. Nie wyobrażaj sobie, iż przepraszając mnie stracisz autorytet. Za uczciwą grę umiem podziękować miłością, o jakiej nawet ci się nie śniło. 

Nie zapominaj, że uwielbiam wszelkiego rodzaju eksperymenty. To po prostu mój sposób na życie, więc przymknij na to oczy. 

Nie bądź ślepy i przyznaj, że ja też rosnę. Wiem, jak trudno dotrzymać mi kroku w tym galopie, ale zrób, co możesz, żeby nam się to udało.

Nie bój się miłości. Nigdy. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam podziel się ze mną swoją opinią