niedziela, 4 maja 2014

NIE POZWÓL ABY TWOJE DZIECKO ZNIKNĘŁO!


Weekend majowy dobiega końca. Ja mam to szczęście, że mój trwa do jutra, dopiero we wtorek wracam do pracy. Będzie to bardzo intensywny miesiąc, ale nie o tym dzisiaj. Początek miesiąca,  za razem mojego ulubionego, zapewne każdy kocha maj to czas na nowe posty i nową zakładkę jaką będzie "Biblioteczka Niani" w której znajdą się nie tylko recenzje, a raczej opisy książek, które czytam na co dzień i  które czytam z dziećmi i dzieciom. Zapraszam do zaglądania!


Tymczasem na pierwszy ogień idzie książka norweskiej pary Gro Dahle i Svein Nyhus pt. "Grzeczna" wydana ponad 4 lata temu nakładem gdańskiego wydawnictwa EneDueRabe. Dlaczego właśnie ta książka, natknęłam się na nią już jakiś czas temu i korzystając z okazji publikacji posta o sile słów "grzeczny/niegrzeczny" postanowiłam napisać krótką recenzje o tejże książce.


Tytułowa "Grzeczna" to Lusia, dziewczynka o której marzy każdy rodzic - cichutka, miła, posłuszna. Robi to o co się ją prosi, nie próbuje protestować i sprzeciwiać się zdaniu innych. 
Poszukajmy zatem odpowiedzi na pytanie "Czy uda się Lusi odnaleźć drogę do siebie samej?". 
Główna bohaterka Lusia:

"Ładnie pisze, czyta książki,
przytakuje, uśmiecha się i zgłasza,
podnosząc ładnie rączkę"

"Popatrz na palce Lusi!
Białe i różowe.
Nie dłubią w nosie.
Nie grzebią w buzi.
Nie wpychają się z żadne brudne dziury."


Lusia ma rodziców, którzy pochłonięci czytaniem książek w przypadku mamy i gazet (dokładnie funduszy inwestycyjnych) w przypadku taty, sprawia, że pewnego dnia Lusia znika. To idealne zachowanie dziewczynki  w domu i w szkole  sprawia, że staje się niewidoczna dla wszystkich i wtapia się w ścianę. Wszyscy o niej zapominają, nie dziwmy się jeśli ma się idealne dziecko to łatwo o nim zapomnieć, tylko dzieci energiczne w swoim zachowaniem przypominają o ich istnieniu. W końcu zauważają nieobecność Lusi i rozpoczynają poszukiwania.

"Lusia!- wołała mama.
Lusia! - wołał tata.
Lusia! - wołał nauczyciel.
Lusia! - wołały wszystkie dzieci"


Nikt jej nie usłyszał, nie zobaczył, bo zniknęła w ścianie. Nic nie pomagało, "wyrazy utknęły w głosie", jedyne co mogła to tylko mrugać i uśmiechać się. 

"Naraz Lusia czuje, że coś ją łaskocze w gardle
[...] Krzyk przebija się z brzucha.
Krzyk rośnie w ustach."


Wtedy z jej grzecznego gardła wydobywa się krzyk. 

"DOŚĆ TEGO!" "DOŚĆ TEGO!""DOŚĆ TEGO!""DOŚĆ TEGO!""DOŚĆ TEGO!"

Krzyk, który jak młot rozwala ścianę, który paraliżuje i sprawia, że każdy zaczyna na nią patrzeć. Wychodzi ze ściany, przewraca krzesła, wrzeszczy, krzyczy i sprawia, że staje się nagle zauważalna. Lusia swoim krzykiem uwalnia jednocześnie inne "grzeczne" dziewczynki uwięzione w ścianie. 

Drodzy rodzice! 

Apel do was nie pozwólcie swoim dzieciom zniknąć. 

Pozwólcie swoim dzieciom być dziećmi. 

Nie zapominajcie o nich ale pamiętajcie jak są dla was ważne mimo dziury w spodniach, obdartych kolan czy umorusanej buzi. 


To książka niezwykła, bardzo potrzebna a zarazem trudna w której znajdziemy pełno metafor i niedopowiedzeń. To książka dla rodziców a potem dla dzieci. Poruszając taki temat warto ją przeczytać w samotności, dokonać analizy aby później móc siąść i czytać ją dziecku. Lektura tej książki pozwoli uświadomić rodzicom i dzieciom jak ważne jest wyrażanie własnych emocji, komunikowanie własnych potrzeb i przede wszystkim słuchanie. To książka, która powinna znaleźć się na półce w każdym dziecięcym pokoju i co za tym idzie niesie treści wykraczające poza czystą rozrywkę. Niekiedy obrazy bardziej przemawiają niż słowa a jest to zasługa Sveina Nyhusa, który sprawia, że czytelnik analizuje nie tylko słowa ale właśnie obrazy obecne w tej książce. To książka, którą poddaje się analizie i czyta na kilka różnych sposobów sprawiając tym samym, że nie jest książką, która się czyta raz i odstawia na półkę. 



2 komentarze:

  1. Ciekawy blog!! Też kiedyś byłam Nianią, teraz jestem Mamą, a w międzyczasie pracowałam z dziećmi - warto podzielić się swoimi spostrzeżeniami i praktycznymi wskazówkami, bo okazuje się, że wielu ludzi nie ma o tym pojęcia. Zapraszam na mojego bloga - też poruszyłam temat niewidzialnych dzieci http://mariankowamama.blogspot.com/2014/05/komplementy.html
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za Pani opinię. Oczywiście zajrze :) Pzdr

      Usuń

Zapraszam podziel się ze mną swoją opinią