piątek, 6 czerwca 2014

MY JEMY RĄCZKAMI, A WY?


Od jakiegoś czasu przymierzam się do napisania posta o BLW. Czym jest, dlaczego coraz chętniej rodzice wprowadzają ją w życie i jak się przygotować do takiego sposobu karmienia? Postaram się odpowiedzieć na postawione przeze mnie pytania a tym samym pokazać jak ważne jest samodzielne jedzenie w kształtowaniu nawyków żywieniowych.


Obecnie coraz więcej słyszy się o tej metodzie, nie uważam, żeby była czymś złym ale także nie jestem radykalną zwolenniczką jej stosowania. Jak ze wszystkim tutaj także należy znaleźć złoty środek. Postaram się Was wprowadzić w świat BLW i pokazać jak wygląda karmienie u nas, bo muszę przyznać, że dziewczyny lubią jeść. Nowości w ich diecie nie zawsze witane są z radością ale z czasem zaakceptują każde jedzenie.

Dowiecie się jak pokochały rybę, pochłaniają szpinak i jak kasza i ryz stały się produktami tygodnia.

BLW co to właściwie jest?


BLW jest metodą wprowadzania do diety dziecka stałych pokarmów pozwalając przy tym aby mogło samodzielnie decydować kiedy rozpocząć i kiedy zakończyć odstawianie. To nowatorski sposób karmienia niemowlęcia od momentu wprowadzania pierwszych pokarmów, który opiera się na ominięciu etapu karmienia łyżeczką i podawania papek. Kiedy niemowlę opanuje samodzielne siedzenie wówczas podaje mu się stałe pokarmy takie jak kasze, makarony, warzywa, owoce itp. Na początku pozwalamy aby jadło rękami i sukcesywnie przyzwyczajamy do korzystania ze sztućców.
Metoda ta sprawia, że dziecko podczas posiłku zapoznaje się konsystencją, zapachem, smakiem a także wyglądem spożywanego jedzenia. Sprawia, że dziecko poznaje różnorodne pokarmy tym samym poznaje swoje preferencje smakowe.

Dlaczego?


Co kieruje rodzicami, że decydują się na tą metodę. Przede wszystkim uznają niezależność dziecka i uważają, że od samego początku warto postawić na samodzielność dziecka. Pragną aby dziecko miało świadomość tego co je. Możliwość próbowania osobno marchewki, ziemniaka czy brokuł, a nie zmiksowanej zupki. Tym samym zachęcają dziecko do próbowania nowych smaków.

Jak się przygotować?


To co najważniejsze to uzbroić się w cierpliwość. 
Warto kupić talerz z przyssawką, który uniemożliwi przesuwanie po blacie w trakcie spożywania jedzenia. Duży śliniak z kieszonką albo fartuszek to podstawa podczas posiłków, trzeba się przygotować, że większość jedzenia będzie trafiała na podłogę lub ubranie. Należy również zaopatrzyć się w ceratę lub kawałek materiału, aby zabezpieczyć podłogę i tym samym ułatwić sobie utrzymanie czystości. To co najważniejsze to krzesełko z dużym blatem, dziecko swobodnie mogło jeść, warto również dziecko sadzać przy stole razem z rodzicami.


Jak sprawić aby dziecko pokochało szpinak czy rybę?


Wszystkim wydaje się to niemożliwie do zrobienia, jak sprawić żeby maluch jadł szpinak, rybę dodatkowo zjadał kaszę, ryż zamiast codziennej porcji ziemniaków. Każdy rodzic ma zapewne świadomość jaki wpływ na zdrowie ma dobrze zbilansowana dieta. Co zrobić aby przygotowane posiłki zjadało ze smakiem a pora jedzenia nie była jednocześnie czasem bitwy i krzyków. 
"Moje dziecko nie chce jeść!" jest odwiecznym problemem rodziców, każdy troi i się i głowi co zrobić aby zachęcić malucha do jedzenia. Coraz chętniej rodzice sięgają właśnie do metody BLW i uważam to za dobre posunięcie. 

Ja nie stosuję metody BLW w żywieniu po prostu staram się aby dziewczyny jak najwięcej mogły robiły samodzielnie, gdy widzę ich znużenie wtedy wkraczam i podaję im zazwyczaj widelce, aby tak mogły sobie pomóc. Ręce to najlepsze sztućce, dzieci sami wiedzą ile mogą sobie włożyć do buzi i dlaczego odbierać im taką przyjemność.Zgodnie  metodą BLW dzieciom nie podaje się zupek, wszystko co jedzą, jedzą bez pomocy dorosłego. Uważam osobiście, że jedzenie z łyżeczki, picie z kubka lub spożywanie pokarmów o konsystencji papki jest bardzo istotne i niebywale ważne w rozwoju mowy. Bowiem uaktywnia kolejne mięśnie w obrębie twarzy i jamy ustnej. 

Pamiętam jak przyszłam do dziewczynek miały wówczas 8 miesięcy i przyznam, że był to trudny etap dla rodziców. One jeszcze nie siedziały, jadły w fotelikach i uwielbiały testować do czego służą im usta. Co się stanie gdy wyplują jedzenie, i wtedy zaczęło się  plucie jedzeniem na prawo i lewo, jednak cierpliwość i opanowanie zdały rezultat. Potem nastąpił następny etap: siedzenie w foteliku wtedy testowana była grawitacja, co stanie się z jedzeniem jak je wyrzucę, plucie na podłogę było świetną zabawą zwłaszcza gdy miało się obok siebie kompana do zabawy. Ten etap mamy już dawno za sobą teraz cieszymy się jedzeniem, każda dostaje jabłko czy banana do rąk i pochłania je ze smakiem. Uwielbiają jeść same, ja przy okazji mogę sobie trochę odpocząć i cieszyć się widokiem radosnych dzieci. Z kolei pamiętam jak dziewczyny pierwszy raz próbowały kaszy jaglanej, nie przypadła im trochę, bo od razu została wypluta, ale sukcesywnie dostarczana jest teraz kaszą, która lubią jeść. Więc pamiętajcie by nie zrażać się po pierwszym razie, ale próbować i próbować.

Jak to się stało, że pokochały szpinak? Jeśli nie dasz dziecku nowych smaków do próbowania to nie dziw się, że w późniejszym wieku nie będzie chciało jeść. To co najważniejsze nie poddajemy się na pierwszej próbie, sukcesywnie wprowadzamy pokarm do jedzenia, na początku można go jakoś przemycić a później wprowadzać więcej i więcej. Zachęcajmy dziecko, to że my czegoś nie lubimy nie oznacza, że nasze dziecko również tego nie będzie jadło. Starajmy się urozmaicać śniadania, obiady, szpinak nie musi być ciągle zjadany w tej samej postaci. Można go zrobić na kilka sposób i tym samym pokażemy dziecku, że jedzenie nie musi być nudne. Sami nie chcielibyśmy jeść non stop tego samego a czasem wydaje mi się, że tak robimy z dziećmi. Może warto zrobić zupę i zamrozić pozostałą część niż podawać dziecku 3 dni z rzędu to samo, tym sposobem codziennie może jeść coś innego. Zamiast ziemniaków warto wprowadzić kasze, ryże, makaron czy soczewice.

Pamiętam jak to było u trojaków, one często składały życzenia co chcą na drugie danie i zazwyczaj nie wyglądało to w ten sposób, że codziennie ziemniaki. Same decydowały dzisiaj kasza jutro ryż bądź makaron. Nie ograniczajmy się w jedzeniu kaszy tylko do jęczmiennej, prócz tej istnieje wiele innych równie cennych takich jak gryczana, kuskus, jaglana czy quinoa. Nie zapomnę jak poprosiłam mamę trojaków o kupienie kaszy gryczanej inie spotkało się to z jej entuzjazmem. Sama nie lubi tej kaszy więc i dzieci nie będą jej jadły. Postanowiłam kupić im tą kaszę i zrobić, przyznam, że posmakowała im. Osobiście jestem fanką szpinaku, więc kiedy przyszłam do trojaków postanowiłam im go zrobić, mama miała niepewną minę, ale chcesz robić to rób - powiedziała. Zrobiłam, a one zjadały się ze smakiem i do tej pory pytają się kiedy będzie szpinak. Ale i tak powaliło mnie kiedy mama przychodzi po pracy  i wita się, a nikt jej nie odpowiada, Mikołaj zamiast powiedzieć cześć mamo, krzyczy "Mamo jadłem szpinak!" a za nim reszta z uśmiechem na twarzy wita mamę. Obecnie zdarza się, że w przedszkolu również dostają szpinak. Tylko nie jest on przyjmowany z taką radością jak ten w domu. Zazwyczaj mają smutną minę i odpowiadają "Ciociu twój szpinak jest najlepszy, kiedy nam zrobisz?".


NIE KONIECZNIE MUSICIE STOSOWAĆ METODĘ BLW, ALE WARTO POZWOLIĆ DZIECKU JEŚĆ RĘKAMI


1 komentarz:

Zapraszam podziel się ze mną swoją opinią