poniedziałek, 20 października 2014

KROPECZKI ACH KROPECZKI


Weekend za pasem a ja tymczasem chciałabym się podzielić z wami tym co udało mi się wyczarować na maszynie. Ostatnimi czasy zakochana jestem w kropeczkach, dlatego musiałam się pokusić o nowe firanki do kuchni. Tym razem w moim ulubionym kolorze - czerwonym.


Kiedy tylko wypatrzyłam ten materiał w sklepie wiedziałam, że będzie elementem wystroju mojej kuchni. Nie myliłam się, tak niewiele a może poprawić człowiekowi nastrój i zmienić wizerunek kuchni. Początkowo wizja była inna, ale jak to czasem bywa pomysły rodzą się w najmniej oczekiwanych momentach. Stwierdziłam, że nie ma co zwlekać, materiał nie może czekać i wzięłam się do roboty. Jak miało być wcześniej? Jak widać a może raczej nie widać firanki składają się z dwóch części: lambrekina i firany głównej. Początkowo chciałam przyszyć do dołu firany koronkę, ale nie znalazłam takiej która by mnie urzekła i może przez to zwlekałam z ich uszyciem, w końcu doszłam do wniosku, że równie dobrze można ją wykończyć tym samym materiałem co lambrekin. Przez to, że nie przyszyłam jej w typowy sposób jak lamówkę nadały charakteru i lekkości w pomieszczeniu. 







A WY CO SĄDZICIE  KROPECZKACH, ROBIĄ KLIMAT?

2 komentarze:

  1. Kropeczki robią klimat ... i to jaki! Przynajmniej w Twoim wydaniu bardzo mi się podoba. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziekuję. Miło, że się podoba. Kropeczki zrobiły iście kuchenny klimat. Na jesień idealnie, możan nie wychodzić z kuchni i pichcić.

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam podziel się ze mną swoją opinią