sobota, 4 października 2014

KRÓTKO I NA TEMAT STOP - CZYLI ZATRZYMUJEMY SIĘ



Jak się domyślacie dzisiaj będzie o tym jak nauczyć dzieci aby reagowały na polecenie STOP i zatrzymywały się a nie uciekały dokąd popadnie. Często się zastanawiam od czego to zależy, że jedne dzieci potrafią iść spokojnie za rękę a inne uciekają jakby ręka mamy lub taty parzyła. Postaram się wam powiedzieć jak ja sobie z tym radzę.


Czasem zdarza mi się spotkać na ulicy dzieci, które zamiast iść za rękę prowadzane są jak pies - na smyczy. Nie jestem zwolenniczką tego typu rozwiązań, zamiast uczyć od początku zasad łatwiej jest założyć mu "smycz", brakuje jeszcze tego aby ta smycz miała regulowany sznurek. Kiedy dziecko uczy się chodzić potyka się, jego kroki są pokraczne, ale podnosi się i idzie dalej. Później zauważa, że chodzenie daje mu to więcej niezależności i wolności, zaczyna testować rodziców i uciekać. Zamiast nauczyć dziecko od początku pewnych zasad zapinamy mu smycz i stają się one tym samym niewolnikami rodziców. Nie o tym miał być post, ale przyznam, że to bardzo zadziwiające jak rodzice łatwo zakładają smycz i idą na spacer. Najbardziej boli mnie widok 3 latka na ulicy, który zamiast iść za rękę maszeruje ubrany w smycz dla dziecka. Jestem jeszcze w stanie rozumieć dlaczego rodzicie zakładają ją roczniakowi, chodzi  tu bardziej o to by kontrolować jego upadki niż uciekanie.

A co zrobić jeśli ma się dwójkę, trójkę dzieci w tym samym wieku. Tutaj sprawdza się tylko wypracowanie zasad i prostych komunikatów. Pamiętam jak dziewczyny zaczęły chodzić, ich chód był stabilniejszy od chodu niespełna roczniaka, ale nadal wymagał nadzoru i kontroli. Na początku starałam się wychodzić przed blok, nie lubiły kiedy chwytałam je za rękę, czuły się wtedy ograniczane. Pomimo licznych upadków trwały przy swoim, z czasem zaczęły biegać i wtedy nie było już tak prosto. Pozwalałam im wtedy oddalać się ode mnie, przede wszystkim nie biegałam za nimi. Takie bieganie nic nie daje. Pokazywałam im, że jestem, nauczyły się że kiedy je wołam przybiegają. Pewnie zdarzały się sytuacje kiedy coś je specjalnie zaciekawiło i nie mogły od tego odejść, wtedy trzeba było wkraczać do akcji. Uczyłam je też chodzenia za rękę, na początku spotykało się to z wielkim oporem, ale teraz z pełną świadomością mogę powiedzieć, że zdało egzamin. Obecnie bardzo dużo chodzą i wtedy zazwyczaj trzymają się wózka, albo dają mi rękę. Wiedzą, gdzie mogę im pozwolić na swobodne bieganie, a gdzie obowiązuje zasada za rękę lub wózek. Od jakiegoś czasu używam słowa stop, kiedy jesteśmy na przejściu, albo musimy się zatrzymać. Co najlepsze nikt ich tego nie uczył, same zatrzymują się a raczej zastygają w bezruchu i czekają na moje hasło idziemy. Wystarczy tak niewiele tylko "STOP" a on potrafią się zatrzymać i czekać na sygnał, że ruszamy.

Sięgając pamięcią do chwil spędzonych z trojakami pamiętam dobrze czas wspólnych spacerów. Gdy przyszłam do nich miały 2 latka, nie korzystałam z wózka, jedyną opcją przemieszczania się były nasze nogi. Z dwójką nie ma problemu z chodzeniem, jedna w jedną rękę druga w drugą i idziemy, a co z tym trzecim, no radziliśmy sobie z tym dobrze, chwytało się brata lub siostry i tak ruszaliśmy na spacery. Spotykałam się z wieloma pochlebnymi słowami, że jak to robię, że wszyscy idą razem i nikt nie odejdzie. Wiele ludzi zachwycało się i podziwiało mnie, że radze sobie z trojką podczas gdy oni nie potrafią sobie z jednym poradzić. Przyznam, że kiedy rodzice obawiali się jak sobie z nimi poradzę na rowerach wtedy jeszcze biegowych, ja się w ogóle nie obawiałam. Miałam racje, słuchały się wzorcowo, wiedziały, że przed jezdnią trzeba się zatrzymać i poczekać za mną. Pewnie, że były sytuacje kiedy testowały mnie i przechodziły bez poczekania, wtedy wiedziały, że za niesłuchanie nie będzie kary tylko zabranie przyjemności. 

Co zrobić, aby dziecko ciebie słuchało:


1. Nie bądź jego cieniem, daj mu trochę wolności, niech sobie pobiega, to że się przewróci nie oznacza końca świata.

2. Bądźmy konsekwentni, jeżeli chwytamy dziecko za rękę, to nie szarpmy się z nim. Musimy mu pokazać, że to miejsce nie jest bezpieczne i należy iść za rękę.

3. Nagradzajmy przede wszystkim słownie (podoba mi się jak idziesz za rękę, czy przy wózku, jestem z ciebie dumna), a także bijmy brawa. Każde dziecko będzie zadowolone słysząc takie słowa. 

4. Nie krzyczmy, jak już to starajmy się mówić z pewnością i stanowczością tak aby dziecko miało świadomość, że coś zrobiło źle. 

5. Używajmy prostych komuników, umożliwi to szybką reakcje ze strony dziecka.

6. Pozwólmy aby testowało i sprawdzało świat. Nie zabraniajmy mu tego.

7. Jeśli widzimy, że dziecko nas nie słucha i widocznie jest czymś zachwycone. Podejdźmy, zabierzmy je i skupmy jego uwagę na czymś innym (ptaki, psy czy kotki).

Zabawa w STOP


Najlepszą okazją do nauki dzieci prostych komunikatów jest zabawa. Nie ma jak wykorzystać polecenie STOP i przemycić je w zabawie. Ważne jest aby wszystko co uczy się dziecko było kojarzone z przyjemnością i dostarczało mu pozytywnych emocji. 

Jak wykorzystać polecenie STOP i się nim bawić. Bawmy się w domu, na spacerze czy w aucie. Wychodząc na spacery do parku warto pokazać dziecku czym  jest słowo STOP. Wytłumaczmy na czym polega ta zabawa i bawmy się wspólnie. Biegamy i w jednym momencie mówimy STOP, zastygamy wtedy w bezruchu. Jeśli dziecko zatrzyma się na nasze hasło, bijemy mu brawo i bawimy się dalej. Możemy do tego wykorzystać również muzykę i dodatkowo na nasze hasło STOP wyłączyć muzykę. 

Pamiętajmy aby dostosować zabawę do wieku dziecka i z czasem ją urozmaicać. W taki sposób zapewne wasze dziecko szybciej nuczy się zatrzymywać i słuchać waszych poleceń. 


ŻYCZĘ UDANEJ ZABAWY !!!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam podziel się ze mną swoją opinią