środa, 11 marca 2015

NIANIĄ BYĆ - PEŁNA ŚWIADOMOŚĆ CZY CZYSTY PRZYPADEK?


Poniedziałek 6.00 rano. Pobudka. 7.15 jestem w pracy. Dzień jak dzień. Wchodzę i nigdy nie wiem co mnie dzisiaj przywita, ich roześmiane buźki czy cisza dookoła. Herbata, śniadanie i rozpoczynam swój dzień z dziewczynami.

A mogło być zupełnie inaczej...


6 rano pobudka, szybki prysznic, lekki makijaż. Jeszcze tylko garsonka, szpilki i "ruszam na podbój miejskiej dżungli". Jednak wybieram plastelinę, kredki, farby i nożyczki. Na następne kilka godzin zamieniam się kreatywną czarodziejkę czyli NIANIĘ. W powszechnej opinii dziewczyna po 20-ce - studentka, która dorabia sobie opiekując się dziećmi lub starsza pani która dorabia do emerytury pełniąc rolę "przyszywanej babci". 

Dlaczego więc ja niemal 30-letnia kobieta wybieram taką pracę?


Nie zostałam nianią, bo nie mogłam znaleźć pracy, to był mój świadomy wybór. Czy nie masz tak, że coś cię bardzo interesuje i chcesz to poznać, zweryfikować jak wiedza którą przeczytałaś w książkach przekłada się na życie codzienne. Spędzasz godziny na ćwiczeniach, wykładach, uczysz się o fazach życia człowieka, dostajesz wiedzę z zakresu współpracy z rodziną. I tu nagle stwierdzasz, że chyba się nadajesz, chcesz sprawdzić czym jest bunt dwulatka, czy każde dziecko rozwija się w tym samym tempie i czy jest prawdą, że nianią może być każdy. Szukasz pracy, odpowiadasz na ogłoszenia, chodzisz na rozmowy aż dostajesz pod opiekę 18 miesięczne dziecko. Pierwsza myśl - przerażenie, obawiasz się bardziej niż ono. Później stwierdzasz, że ta praca daje ci wiele satysfakcji i utwierdza w przekonaniu, że nianią nie może być każdy. Być może tak jest, ale nie chciałabym zostawić dziecka z tą każdą nianią, Uważam, że najważniejsza jest ta jedna, u której widać zamiłowanie, cierpliwość, chęć pokazania świata, która nie przychodzi do pracy i siada przed telewizorem, rozkłada książkę i popija kawę, a dziecku każe iść do pokoju się pobawić. Jesteśmy ludźmi mamy prawo do odpoczynku, ale to moja praca i wykonuję ją jak najlepiej mogę. Nie zostałam nianią po to by móc odpoczywać 8 godzin dziennie i cierpliwie czekać do ostatniego na wypłatę.

Zostałam nią dlatego, że ...


Tak obcy był mi rozwój dziecka, znałam go tylko z książek, trochę od znajomych i rodziny. Zdecydowałam się na taką pracę, ponieważ chciałam uczestniczyć w jego rozwoju. Od zawsze kochałam dzieci, uważałam, że mam podejście do nich, ale niech mi już nikt nie mówi że kocha dzieci przyjeżdżając do rodziny lub znajomych na godzinę czy dwie. Dzieci potrzebują wiele cierpliwości, wyrozumiałości, a to cechy których nie posiada każdy człowiek. Sama pewnie jesteś mamą i wiesz jak czasem jest ciężko, zostajesz sama z maluchem, z koszem prania na głowie, obiadem do ugotowania i dzieckiem uczepionym u nogi które ciągle domaga się twojej uwagi. Fakt nie robię prania, co do gotowania - gotuję, ale tylko dlatego że sprawia im to wielką przyjemność i zadowolenie, że to co robię smakuje im. Zostajesz z dzieckiem na 8 godzin i zadajesz sobie pytanie co można z nim robić? Poznajesz jego otoczenie, pokazuje ci zabawki, książki. Musisz nauczyć się z nim być, wejść w jego świat i poznawać się wzajemnie. W końcu stwierdzasz, że tyle radości prawdopodobnie nie dałaby ci żadna inna praca. Nie jesteś ograniczana, tylko od ciebie zależy jak będzie wyglądać dzień małego człowieka. Aż w końcu nadchodzi moment rozstania, dowiadujesz się że jesteś pierwszą osobą o którą pyta po wyjściu z przedszkola "Gdzie moja niania", łza kręci się w oku, a jednak jestem dla niego ważna - zastanawiasz się. Idziesz dalej. Znajdujesz następne dzieci, bogatsza o nowe doświadczenia, pomysły na zabawy, pewniejsza, że to co robisz jest ważne. Szanują cię, twoje zdanie, pytają, proszą o pomoc. Czujesz się potrzebna i utwierdzasz w pewności, że praca z dziećmi to twoja przyszłość, może nie jako niania na całe życie. Dochodzisz do takiego momentu kiedy odwracasz głowę do tyłu i nie żałujesz żadnej chwili.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam podziel się ze mną swoją opinią