poniedziałek, 1 czerwca 2015

ZAPRASZAMY DO PARKU WSCHODNIEGO


Było i jest dzisiaj cudownie. W taki piękny dzień jak dziś nie można się nudzić, dlatego postanowiłam, że wybierzemy się do parku przetestować prezenty z okazji Dnia Dziecka. Z reguły dni przedpołudnia spędzamy na placu zabaw pod domem, lub po prostu spacerujemy i szukamy mrówek czy przeganiamy muki (czy. muchy).

Na szczęście do Parku Wschodniego nie mamy daleko, zaledwie 2 przystanki od domu. Nie obyło się bez zabrania lalek, bywa że nie ruszają się bez nich. Ja spakowałam frisbee i "kółka" tak dziewczyny nazwały zabawkę w której należy rzucać kółkami do celu. 



Park Wschodni


Zapraszam tych co nie znają Parku Wschodniego znajdującego się ulicy Krakowskiej jak sama nazwa mówi we wschodniej stronie Wrocławia. Przyznam, że jest to jeden z moich ulubionych parków tuż po Grabiszyńskim. W ciągu tygodnia niemalże pusty, pewnie na weekendy wypełnia się ludźmi ale i tak jest ich mniej niż w popularnym Południowym czy Szczytnickim. Kocham go za swój niepowtarzalny klimat, ciszę, spokój. Wchodząc tutaj czuję się jakbym wchodziła do lasu, rozkładam się na kocu i delektuje otaczającą zielenią i śpiewem ptaków. 



Dziewczyny już od samego wejścia do parku szukały miejsca by pograć w "kółka". Znalazłyśmy miejsce lekko zacienione tak aby słońce nie przeszkadzało nam w zabawie. Rzucanie frisbee i kółkami sprawiało im wiele przyjemności, jedne drugiej rzucała, biegały przyniosły mi abym im daleko rzuciła. Biegały jak małe pieski za patykiem. Póki co nie bawiłyśmy się w rzucanie kółkami na patyczki, jak na razie spodobało im się rzucanie na odległość. Czuje, że od teraz codziennie będą chciały spędzać czas na polanie. Niech robi się pięknie, to będziemy brać kocyk i robić pikniki na trawie. Może w końcu lato do nas zawita :) 

Jestem pod głębokim wrażeniem wytrwałości dziewczyn, do parku przyjechałyśmy tramwajem a potem to już tylko na nogach. Przeszłyśmy jego spory odcinek, miałam w planach także wracać tramwajem ale dziewczyny stanowczo zaprotestowały, że one chcą na nogach. Ani razu żadna nie poprosiła żebym niosła je na rękach czy prowadziła ich lale. Teraz już wiem, że są w stanie pokonać duże odległości i nic nie jest im ciężkie. 






A WY JAK SPĘDZILIŚCIE DZISIEJSZY DZIEŃ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam podziel się ze mną swoją opinią