sobota, 15 sierpnia 2015

JEŚLI PREZENT DLA MAMY TO TYLKO ZROBIONY PRZEZ DZIECI


Wczoraj mama dziewczyn obchodziła swoje urodziny. Z tej oto okazji wraz z dziewczynami przygotowałyśmy dla niej prezent. Chcecie zobaczyć co zrobiłyśmy to zapraszamy. 

Zastanawiałam się co zrobić za prezent dla mamy. Stwierdziłam, że kwiatki są już oklepane, w końcu zawsze je dostaje. Szukałam pomysłu i znalazłam, notatnik ręcznie zrobiony. Zapewne spodoba jej się i nie myliłam się, była zachwycona. Taki spersonalizowany prezent to fajny pomysł by zachwycić bliskie osoby i jednocześnie wykazać się kreatywnością. Ja chciałam zaangażować dziewczyny w ten projekt, one uwielbiają rysować, więc warto wykorzystać ich potencjał i sprawić by prezent był wyjątkowy.

Wystarczy kołozeszyt najlepiej w grubej okładce, efekt będzie dużo ciekawszy i sam notes będzie wyglądać na trwały. Wycinamy z materiału kawałek większy od okładki tak aby można było z drugiej strony nakleić kartkę lub jak w naszym przypadku zdjęcie. Wycięty kawałek dajemy dzieciom do pokolorowania wedle uznania. Dziewczyny uwielbiają rysować koła i kreski, w taki sposób został właśnie ozdobiony materiał. Nie miałam pisaków do materiału, ale też się zwyczajnie  nadadzą, w końcu swojej okładki mama prać nie będzie. Rodzice w piątek rano pojechali na ślub "cioci innej" (no w końcu ciocia Monia może być tylko jedna, drugą ciocię Monię nazwały ciocią inną) aż do Częstochowy. Miałyśmy zatem dużo czasu by wszystko przygotować. Zabrałam się za dekorowanie notesu, ta część należała już do mnie. Na notes nakleiłam białą kartkę, tak aby napis nie przebijał przez materiał. Potem podkleiłam materiał, przykleiłam zieloną tasiemkę i zdjęcie dziewczyn. Udekorowałam haftowaną wstążeczką i liliową tasiemką. To samo zrobiłam z tyłem, ale dałam biały materiał a od zewnątrz przykleiłam kartkę i napisałam Sto Lat, Sto Lat Niech Żyje Żyje Nam. Nauczyłam też dziewczyny śpiewać Sto Lat, nawet poszło im to szybko, ale wiadomo jak to dzieci kiedy przyszło co do czego nie odśpiewały swojego Sto Lat dla mamy. Myślę, że mama jeszcze nie raz usłyszy jak podczas zabawy śpiewają magiczne Sto lat, bo tak im się spodobało, że chodziły po mieszkaniu i podśpiewywały sobie. 



Prezent zrobiony pora zrobić własnoręczny papier w który go zapakujemy. Tutaj najlepiej sprawdzą się ziemniaki, w końcu wszystkie dzieci uwielbiają robić pieczątki. Ziemniak kroimy na pół i wycinamy kształt serca. Wręczamy dzieciom i malujemy rożnymi kolorami i pokazujemy jak robić pieczątki. Najważniejsze by robiły to szybko a nie rozmazywały na kartce. Nam się wszystko udało, prezent został zapakowany i czekał tylko na powrót rodziców. 





To jeszcze nie koniec naszych niespodzianek. W czwartek razem z dziewczynkami rozwiązywałyśmy zagadki CzuCzu i na jednej ze stron dziewczyny zobaczyły babeczki i zakomunikowały że one też chcą. Stwierdziłam, że czemu nie, skoro piątek spędzam w nimi to możemy je zrobić. Powiedziałam, że mogę przynieść z domu foremki mini i kubusia puchatka, jaka była ich radość. Od tej pory przypominały mi co im obiecałam i nie mogłam ich zapomnieć. Przepis na babeczki możecie znaleźć na tej stronie TUTAJ. Ja nie robiłam jak w przepisie budyniu z mąki, tylko gotowy z paczki. Pozostały budyń dziewczyny spałaszowały ze smakiem. Wyszły wyśmienite, tyle że te mini trochę się nie udały, dlatego nie ma zdjęć końcowych. W sensie, że nie wyszły tak piękne jak serduszka, ale nadawały się do zjedzenia. Dziewczyny gdy tylko zobaczyły, że babeczki są już gotowe, stały i czekały aż będą zimne. Kiedy już tylko przestygły wzięły się za jedzenie. Jedno serce zostawiłam dla mamy w które włożyłam świeczkę i kiedy przyjechała mama przywitałyśmy ją głośnym Sto Lat i ręcznie zrobionym prezentem. 


TAKIE OTO URODZINY PRZYGOTOWAŁYŚMY MAMIE BLIŹNIACZEK
NIECH ŻYJE NAM STO LAT!!!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam podziel się ze mną swoją opinią