środa, 12 sierpnia 2015

WRACAMY DO CODZIENNOŚCI, CZYLI POWRÓT DO DOMU


Upały dają się we znaki wszystkim, ja przyznam jestem po całym dniu wyczerpana i nawet nie mam siły siąść do komputera i cokolwiek napisać. Trudno mi się zebrać i napisać coś w miarę racjonalnego. Przyznam, że myślałam iż mimo miesięcznej przerwy w pracy będzie mi ciężko wrócić do starego harmonogramu. Jednak nie było to trudne, najbardziej obawiałam się jakie wrócą dziewczyny. W końcu miesiąc u dziadków może zmienić. 


Przyznam, że podczas 3 dniowego pobytu zaważyłam zmianę dziewczyn. Jak potrafiły sprytnie manipulować innymi. Wystarczyło się rozpłakać a wszystko było ich. Najlepsza była Zuzka, jej miny przebijały wszystko, wystarczyło jej czegoś nie dać to wtedy biegła to babci i z wesołej miny robiła się smutna i momentalnie zaczynała płakać. Mała aktorka, na szczęście jej to nie pozostało. Obawialiśmy się wspólne z rodzicami czy sobie  z nimi poradzimy, jak to będzie wyglądać jak wrócą do domu. Tymczasem mija ponad tydzień jak jesteśmy w domu i dziewczyny są takie same jak przed wyjazdem, no z tylko jedną różnicą teraz o wiele więcej mówią. Fakt może łatwiej wpadają w płacz, ale to kwestia przeczekania. Wszystko w końcu ma swój kres. Na szczęście nie jest to mega uciążliwe. Wiadomo jak to dzieci testują granice, sprawdzają ile im wolno, do jakiego momentu są w stanie się posunąć żeby coś osiągnąć. Najważniejsza jest w tym wszystkim rola rodziców bądź opiekunów, by umiejętnie pokierować dzieckiem, wytyczyć granice i zasady panujące w domu. Takim sposobem będzie się łatwiej żyło dzieciom jak i dorosłym. Każde dziecko lubi się czuć bezpiecznie, wiedzieć co następuje po czymś, jakie konsekwencje wynikają z jego nieodpowiedniego zachowania. Gdy od początku wdrożymy dziecku kilka podstawowych zasad, jak zachowanie podczas ubierania się, jedzenia czy spania to wtedy unikniemy nieporozumień i wojen które spotykam coraz częściej. To w końcu nie takie trudne by nauczyć dziecko ściągania i zakładania butów, sami jednocześnie pozbędziemy się dodatkowej pracy i wychowamy samodzielne dziecko. Pokazać jak wyglądać ma jedzenie, ile razy spotykam się z rodzicami ganiającymi swe pociechy po mieszkaniu, wystarczyłoby od początku pokazać dziecku, że jego miejsce jest w foteliku bądź na krześle. Unikniemy tym samym ryzyka zadławienia i nauczymy dziecko podstawowych zasad które chociażby będą później panować w przedszkolu. 

Obserwując dziewczyny widzę jaki wpływ na nie mają jasne zasady, jak zachowują się w obecności taty, mamy czy dziadków. To co mnie zachwyca w rozwoju dzieci to ich plastyczność, potrafią się bez problemu wpasować w nowe otoczenie. Wiedzą z kim mogą sobie na więcej pozwolić a z kim to w ogóle nie przejdzie. To właśnie jest fenomen dzieci, bez problemu dostosowują się do osoby która z nimi współpracuje. Bez problemu respektują jej zasady i zazwyczaj tak jest kiedy w domu pojawia się niania. W momencie kiedy niania przychodzi do pracy i od początku wprowadza jasne zasady to szybko się do niej dostosowują, ale kiedy tylko wracają rodzice zaczynają być inne a niby wszyscy wyznają wspólny pogląd na wychowanie. Coś w tym jest, bo znam wiele niań które mówią, że dzieci z nimi są inne niż z rodzicami. Pewnie dlatego, że dzieci ogólnie zawsze zachowują się inaczej osobami trzecimi, jest coś w tym prawdziwego. Rodziców da się zawsze urobić a niania jest nieugięta no i oczywiście nie da się jej łatwo sforsować. 

A WASZE DZIECI JAK SIĘ ZACHOWUJĄ PO POWROCIE OD DZIADKÓW?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam podziel się ze mną swoją opinią